
Wielobarwna twórczość Wojciecha Kilara wymyka się jednoznacznym charakterystykom. Z ultranowoczesnymi, sonorystycznymi kompozycjami na koncie, w powszechnej opinii muzykologów uważany był za awangardystę: aż do roku 1974, daty powstania Krzesanego – utworu w niczym nieprzypominającego wcześniejszych, na ogół minimalistycznych w formie dźwiękowych „manifestów przyszłości”.
„Symfonie paryskie” Josepha Haydna wiążą się z działalnością Les Concerts de la Loge Olympique – koncertowej organizacji, nad którą czuwał hrabia d’Ogny. Ten wielki admirator i mecenas sztuki zamówił u Haydna cykl sześciu symfonii dla zespołu, który swą liczebnością znacznie przewyższał orkiestry niemieckie i austriackie.
W twórczości Wolfganga Amadeusza Mozarta cztery kwartety fletowe stanowią przykład muzyki salonowej, o zdecydowanie mniejszym ciężarze gatunkowym niż kwartety smyczkowe wiedeńskiego mistrza. Można powiedzieć, że w utworach tych ugruntowany zostaje ten sposób myślenia o muzyce kameralnej, który dostrzega w niej przede wszystkim przejaw swoistej sztuki muzycznej „konwersacji”, uprawianej dla przyjemności towarzyskiej zarówno słuchaczy, jak i samych wykonawców.
Kiedy 2 marca 1714 roku pracujący wówczas w Weimarze Bach w zastępstwie ciężko chorego kapelmistrza, Johanna Samuela Drese, zostaje zobowiązany do comiesięcznego dostarczania na potrzeby nabożeństw nowych kantat (co zaowocowało jego pierwszym większym zbiorem takich kompozycji), mijało bez mała 200 lat od wystąpienia Marcina Lutra – wydarzenia, które dziś uważamy za początek reformacji. Jednym z podstawowych filarów teologii Lutra była zasada sola scriptura – tylko pismo.