Czy wiesz, kiedy planowane jest oficjalne otwarcie Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu?

Piątkowy wieczór należy zaliczyć do wyjątkowych, ponieważ po pierwsze tym koncertem rozpoczął się cykl „Młodzi grają Chopina” w Filharmonii Wrocławskiej. Dzieci z wrocławskich szkół muzycznych oraz młodzież z wrocławskiej Akademii Muzycznej co piątek będą prezentować utwory Fryderyka Chopina podczas swoich recitali.
Cykl ten rozpoczął się już 12 lutego dzięki Koncertowi fortepianowemu e-moll zagranego przez Jana Lisieckiego. Natomiast tego wieczoru wystąpiła młodziutka pianistka ze szkoły im. G. Bacewicz, Rozalia Kierc. Laureatka Kilkunastu I nagród w konkursach pianistycznych na szczeblu ogólnopolskim i międzynarodowym. Wykonała ona m.in. Mazurek B-dur op.7 nr 1, grając go również na bis. Swoim wystąpieniem potwierdziła tylko przekonanie, że jest bardzo dobrze zapowiadającą się pianistką, o której w przyszłości jeszcze niejeden raz usłyszymy.
Po drugie byliśmy również świadkami niesamowicie wirtuozowsko wykonanego Koncertu skrzypcowego p. 35 Karola Szymanowskiego przez I koncertmistrza Filharmonii Wrocławskiej, Radosława Pujanka. Utwór ten posiada w sobie kilka estetyk, romantyczną, impresjonistyczną oraz ekspresjonistyczną, co perfekcyjnie zostało obrazowane przez skrzypka. Przez struny przepływała poetyckość, liryka, wrażliwość. Można było się spodziewać pełnej zgodności pomiędzy orkiestrą prowadzoną przez Maestra Jacka Kaspszyka i pełnej błyskotliwości grze skrzypka. Zachwyciła pełnia brzmienia dźwięku, krystaliczność i przede wszystkim niesamowita strona techniczna, gdzie z ogromną precyzją zostały wykonane liczne wysokie skoki, glissanda. Tak zgodne i zrozumiałe dialogi pomiędzy solistą a orkiestrą w progresjach i repetycjach. Momentami było bardzo romantycznie, spokojnie, by za chwilę pokazać mocne brzmienie orkiestry. Może zapowiedź następnego utworu?
Publiczność została również zaskoczona bisem Radosława Pujanka wykonanego w kwartecie, a była to aranżacja Preludium e-moll Fryderyka Chopina na kwartet smyczkowy. Żeby dopełnić rozpoczęcie otwartego już w Filharmonii Wrocławskiej Roku Chopina.
Tym następnym utworem była nim I symfonia Gustava Mahlera. Prawykonanie miało miejsce w Budapeszcie, natomiast drugie w Hamburgu. Po tym koncercie kompozytor nadał tytuł tej kompozycji: Tytan, poemat dźwiękowy w formie symfonii, w nawiązaniu do romantycznej powieści Jeana Paula. W ostatecznej wersji dzieła wszelkie podtytuły zostały usunięte, jednak początkowo Mahler podzielił symfonię na dwie części. Pierwsza nosiła tytuł Z młodzieńczych dni, utwory o kwiatach, owocach i cierniach. Obejmowała część I i II. Natomiast część III i IV była zatytułowana Komedia ludzka.
Pierwsza część nawiązuje do pierwszych taktów IX Symfonii L. van Beethovena, co podczas zostało zobrazowane efektem tła muzycznego. Słynny motyw rozpoczęło trzech trębaczy, ale nie ze sceny, ale będących poza jej obszarem, przed wejściem na salę koncertową. W środku III części wykorzystana została melodia z Pieśni wędrującego czeladnika, które Mahler napisał w 1885 roku.
Kompozytor wykorzystał również w swoim dziele m.in. temat popularnej piosenki Panie Janie rozwijany techniką kanonu w formie marsza żałobnego.
To wszystko mogliśmy usłyszeć w perfekcyjnym wykonaniu I Symfonii przez Filharmoników Wrocławskich. Poprowadzili oni przez krainę brzmienia smyczków do instrumentów dętych, pokazując pełen dynamizm, który aż przywoływał dreszcze. Nikomu nie umknęła intensywność wyrazu, maksymalizm formy, który w tym przypadku jest tylko zapowiedzią do dalszego powiększania formy prze Mahlera. Zamierzenie kompozytora zostało spełnione. Orkiestra z ogromną precyzją ukazała wpierw świat radości, aby potem przejść do mrocznych miejsc filozoficznych zakamarków filozoficznej duszy Gustava Mahlera.
Patrycja Nowak